Niejednokrotnie pytałam samą siebie, dlaczego podróżuję… Co sprawia, że wydaję odłożone pieniądze na  kolejne moje “fanaberie”?  Przecież mogłabym kupić nowy, lepszy telewizor, wymienić kanapę czy kupić stos ubrań, a te wszystkie miejsca obejrzeć w internecie.  Co mnie nakręca, że wracając z jednej podróży,  już planuję następną?!
      Odpowiedź znalazłam przypadkiem w twórczości znanego włoskiego poety, aczkolwiek włóczęgi – CesaregoPavese. W pełni utożsamiam się z tym, co powiedział, że:(…) podróżowanie jest brutalne. Zmusza cię do ufania obcym i porzucenia wszelkiego co znane i komfortowe. Jesteś cały czas wybity z równowagi. Nic nie należy do ciebie poza najważniejszym – powietrzem, snem, marzeniami, morzem i niebem.
     I to właśnie uczucie kocham najbardziej w podróżowaniu – tę ekscytację, zachwyt, fascynację, zdumienie, które temu towarzyszy. Lubię ten moment, kiedy sama odkrywam miejsca, o których istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia,  to uczucie kiedy serce zaczyna szybciej bić,  oczy zaczynają błyszczeć i odnoszę wrażenie, że trafiłam do innego świata. Czuję wtedy, że żyję, że świat jest piękniejszy… Dlatego też kiedy wyruszam w moje podróże po Polsce, znam jedynie mój cel podróży (miejsce noclegu), natomiast rzadko kiedy przygotowuję plan zwiedzania… itd. „Idę na żywioł”, kierując się  złotą zasadą “siedmiu kilometrów”. Oznacza to ni mniej ni więcej, że kiedy widzę znak informacyjny z atrakcją turystyczną i jest ona położona w odległości maksymalnie 7km od mojej aktualnej trasy, wtedy zbaczam z drogi. Może wydawać się to dość uciążliwe,  ale jest to dla mnie idealny sposób na to, aby samej odkrywać „perełki” naszego kraju. Właśnie w taki sposób udało mi się trafić na kilka niesamowitych miejsc. Dzisiaj chciałabym zaprosić Was do takiego miejsca – do Pałacu Marianny Orańskiej.
        Do Kamieńca Ząbkowickiego trafiłam zupełnie przypadkowo w 2013 roku. Przejeżdżając główną drogą, nagle zobaczyłam wyłaniający się ogromny zamek. Bez wahania postanowiłam zatrzymać się i sprawdzić, co kryje się za otaczającymi go murami. Niestety nie było mi to dane… Okazało się, że obiekt jest zamknięty dla zwiedzających, gdyż trwają prace remontowe. A ów “zamek” okazał się neogotyckim pałacem. Dane mi go było zwiedzić jedynie z zewnątrz,  ale zrobił na mnie tak duże wrażenie,  że  postanowiłam tam wrócić. I udało się. W maju 2017 wróciłam do Kamieńca Ząbkowickiego i muszę przyznać, że było warto. Okazała rezydencja imponuje niezwykłym rozmachem i bogactwem.  Obecnie można zwiedzać to miejsce z przewodnikiem, który oprowadzi nas po komnatach, krużganku, wozowni, stajni, ogrodach i opowie historię tego miejsca, jak i dzieje Marianny Orańskiej – fundatorki pałacu. A wierzcie mi, są one bardzo ciekawe.
     Nie chcę odkrywać przed Wami tajemnic tego pałacu ani faktów z życia niezwykle ciekawego, aczkolwiek tragicznego jego fundatorki. Zróbcie to sami… Zachęcam Was do tego z całego serca. Zapewniam, że nie będziecie żałować…

 

 

Kategorie: Podróże

8 Comments

Joanna · Marzec 1, 2018 o 10:33 am

Bardzo ciekawe miejsce

    newenglandblog · Marzec 1, 2018 o 6:36 pm

    Polecam

Pokularna · Marzec 1, 2018 o 10:34 am

Nie miałam pojęcia, że takie miejsce istnieje. Uwielbiam odwiedzać takie zakątki. Coś, co było mi nieznane. Takie małe odkrycia są super.

    newenglandblog · Marzec 1, 2018 o 6:39 pm

    W trakcie moich podróży trafiłam na kilka takich miejsc. Zamierzam je wszystkie opisać.

Monika · Marzec 1, 2018 o 12:03 pm

Bardzo dobrze Cie rozumiem, bo sama uwielbiam podrozowac i zwiedzac 😀

    newenglandblog · Marzec 1, 2018 o 6:41 pm

    Jest jeszcze tyle miejsc do odkrycia 🙂

Ewa · Maj 14, 2018 o 9:39 pm

Beatka, to zapraszam do Kühlungsborn. I poznania moich okolic a także smaków w mojej knajpie/ restauracji. Pozdrawiam cieplutko!

    newenglandblog · Maj 15, 2018 o 7:58 am

    Ewa, dziękuję za zaproszenie. Jak będę w tych okolicach na pewno wpadnę do Ciebie. Pozdrawiam gorąco 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *