“When a man is tired of London, he is tired of life; for there is in London all that life can afford.”   Dr Samuel Johnson, 1777

Jeżeli ktoś czuje się znużony Londynem, to znaczy, że czuje się znużony życiem – napisał Samuel Johnson, brytyjski pisarz i leksykograf. Ta opinia jest równie prawdziwa dziś, jak i dwieście lat temu.

Co sprawia, że wciąż wracam do tego miasta i za każdym razem jestem tak samo podekscytowana, jakbym jechała po raz pierwszy? Co ten Londyn ma takiego w sobie, że nie potrafię oprzeć się jego urokowi? Dzisiaj zapraszam Was na pierwszą część moich wspomnień z krótkiego wypadu do stolicy Wielkiej Brytanii.

 Zwiedzanie Londynu rozpoczęłam od Camden Town, dzielnicy znajdującej się w jego północnej części. Pogoda dopisywała, było co prawda zimno, ale słonecznie. Udałam się tam, żeby zobaczyć niesamowite elewacje budynków przy głównej ulicy oraz Camden Market, ale przy okazji odkryłam jeszcze kilka innych ciekawych miejsc. Camden Town to kolorowa dzielnica Londynu, która ma wiele do zaoferowania. Z kolei Camden Market jest fascynującym  miejscem, zwłaszcza jeżeli szukasz oryginalnych, ręcznie wykonanych pamiątek. Co ciekawe, kiedyś znajdowały się w tym miejscu ogromne stajnie, które były częścią wielkiego centrum przeładunkowego, połączonego z Tamizą kanałem i z północną Anglią poprzez kolej. Obecnie w dawnych stajennych pomieszczeniach znajdują się klimatyczne mini sklepiki. Pośrodku Camden Market – tuż nad kanałem – pod gołym niebem food trucki oferują potrawy z różnych zakątków świata, a przechadzając się wzdłuż kanału, można podziwiać oryginalny rodzaj twórczości artystycznej – street art. Postanowiłam wśród różnych prac odnaleźć dzieła Banksy’ego, co nie było łatwe. Tak trudno było rozstać się z tą dzielnicą pełną kolorowych sklepików, straganów, pubów. Czas jednak gonił, gdyż chciałam jeszcze przed zachodem słońca dotrzeć do Brick Lane.
 Brick Lane nie należy do głównych atrakcji turystycznych Londynu. Nie znajdzie się tam ani średniowiecznych budowli, ani drapaczy chmur. Jest to jedna z wielu ulic Londynu i z pewnością nie zapełniają jej autokary pełne turystów. Miejsce to słynie głównie z graffiti i sztuki ulicznej. Rok temu, kiedy zafascynowałam się street artem, postanowiłam podążyć za ulicznymi artystami. Zaczęło się od Poznania, później był Winnipeg, Warszawa, Zielona Góra,  Berlin a teraz Londyn. Ktoś mógłby powiedzieć, że są to jakieś bohomazy i nie ma to nic wspólnego ze sztuką, dla mnie jednak jest to pewna forma wyrażania siebie, pokazania swojej wizji świata. Muszę przyznać, że niektóre z tych prac zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Z przyjemnością obserwowałam młodych ludzi, którzy z pasją malowali kolejne obrazy. Dzień zbliżał się ku końcowi, więc trzeba było znaleźć jakąś restaurację. Wybór padł na China Town i okazał się trafny, bowiem kaczka w pomarańczach była wyśmienita, a dodatkową atrakcję zapewniły trwające od kilku dni obchody Nowego Roku wg chińskiego kalendarza.
Mój hotel położony był niedaleko Notting Hill i Portobelo Road, więc następnego dnia podążyłam śladami bohaterów filmu “Notting Hill” – Julii Roberts i Hugh Granta. Postanowiłam odnaleźć drzwi do jego mieszkania i księgarnię, w której pracował główny bohater filmu. Trochę się jednak rozczarowałam, gdyż myślałam, że będzie się tam kłębił tłum turystów i będę musiała rozpychać się łokciami, żeby zrobić sobie zdjęcie, a tutaj ani jednej żywej duszy. Mam nadzieję,  że w sezonie można spotkać tam więcej fanów tego filmu. Jeżeli lubisz twórczość Banksy’ego, najwybitniejszego brytyjskiego artysty street artu, to również tutaj znajdziesz jego prace. No i te uwiecznione obiektywem zachwycające kolorowe elewacje budynków i drzwi… Czy tylko ja robię zdjęcia drzwiom?
W każdą sobotę Portobelo Road Market przyciąga tysiące turystów, gdyż otwarte są wszystkie stoiska – z antykami, owocami, warzywami, ubraniami itd. Trochę żałuję, że byłam tutaj w piątek. Bardzo lubię odwiedzać takie miejsca. Mają one swój specyficzny klimat. Lubię usiąść gdzieś na uboczu, by poobserwować ludzi, posłuchać odgłosów ulicy i poczuć te mieszające się zapachy owoców i warzyw, ryb, serów, kawy i słodyczy. Nic straconego… Z pewnością tam wrócę, chociażby po to, żeby zobaczyć karnawał, który odbywa się na Notting Hill w sierpniu każdego roku.
Tymczasem tego samego dnia czekała na mnie jeszcze inna atrakcja – The Globe. Bez względu na to, czy lubicie twórczość Szekspira czy nie, czy chodzicie do teatru czy też nie, warto odbyć krótką podróż w przeszłość do XVII – wiecznej Anglii, aby posłuchać – nierzadko pikantnych – opowiastek z tamtych czasów. Trafiłam na niesamowitego przewodnika, który przez 45 min z angielskim poczuciem humoru opowiadał o Szekspirze, Elżbiecie I i szczegółach ówczesnego życia. Sam teatr robi ogromne wrażenie: dach pokryty strzechą, drewniane ławki i pusta przestrzeń pod sceną, gdzie najubożsi, stojąc w deszczu lub upale przez kilka godzin, mieli możliwość obejrzenia sztuki, jako że jest to teatr pod gołym niebem. Moim marzeniem jest obejrzenie sztuki Szekspira w tym miejscu, obiecałam więc sobie, że następnym razem, kiedy będę w Londynie, wybiorę się na jakiś spektakl.
To była moja piąta wycieczka do tego niesamowitego miasta i z pewnością nie ostatnia.  Dwa pierwsze dni przepełnione były atrakcjami, ale przede mną były jeszcze dwa kolejne intensywne dni. Na następny wpis zapraszam już wkrótce…
P.S. Jeżeli znacie jakieś miejsca z ciekawym graffiti, street art koniecznie dajcie znać. Na mojej liście jest już Częstochowa i Glasgow.
Jeśli  podoba Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli:
✔ zostawisz pod nim komentarz
✔ zaobserwujesz mój profil na Instagramie
Zapraszam Czy Kubuś Puchatek ma coś wspólnego z Winnipegiem…

35 Komentarzy

Toukie · 10 lutego, 2020 o 9:29 pm

Moim marzeniem jest jechać do Londynu. Mam nadzieję, że uda mi się je spełnić.

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 10:16 am

    Trzymam kciuki 🙂

Wiola · 10 lutego, 2020 o 9:43 pm

Nie znałam Londynu z tej strony! To znak, żeby kiedyś jeszcze tam wrócić!

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 10:17 am

    Byłam pięć razy i za każdym razem jestem zachwycona. Planuję już następny wyjazd do Londynu 🙂

czerwonafilizanka · 10 lutego, 2020 o 11:48 pm

Fajnie że pokazujesz miejsca w Londynie które nie znajdują się w popularnym kanonie a warte są uwagi.

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 10:18 am

    Warto czasami zgubić się w wielkim mieście 🙂

Pozycje Obowiązkowe · 11 lutego, 2020 o 7:25 am

Piękne zdjęcia! Ja byłam w Londynie 13 lat temu, od tego czasu na pewno wiele się zmieniło.

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 10:19 am

    Ja wróciłam po 17 latach i byłam zaskoczona tym,jak to miasto się zmieniło.

Akacja · 11 lutego, 2020 o 8:31 am

Z londyńskim China Town mam zabawne wspomnienia z jedzenia kurzych łapek. A jeśli chodzi o murale, to 20 czerwca w Trzebiatowie szykuje się mega impreza – odsłonięcie muralu ufundowanego przez samych mieszkańców oraz bicie rekordu Guinnessa w ilości ludzi w piżamach dwuczęściowych.

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 10:21 am

    Kurze łapki? Brawo.
    To powinnam wybrać się do Trzebiatowa.

Miejska Pustelniczka · 11 lutego, 2020 o 8:42 am

… Londyn i Anglia to w ogóle nie moja bajka … nigdy nie chciałam tam jechać … ale z chęcią odwiedzę Szkocję …

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 10:22 am

    Byłam w Szkocji kilka lat temu. Jak mi się uda to może wrócę w tym roku. Szkocja oferuje nieziemskie widoki.

ews · 11 lutego, 2020 o 9:38 am

Jak dotąd moje niespełnione marzenie!

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 10:22 am

    Trzymam kciuki,żeby marzenie się spełniło.

Aleksandra · 11 lutego, 2020 o 10:40 am

Szkoda, że w Polsce znacznie trudniej trafić na takie wyjątkowe i kolorowe miejsca!

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 11:35 am

    To prawda. Czasami muszę się naszukać 🙂

Aleksandra Załęska · 11 lutego, 2020 o 11:06 am

Fanie, że pokazujesz miejsca, o których mało się słyszy 🙂 Szkocja podobno jest ciekawym miejscem 🙂

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 11:37 am

    Szkocja jest bardzo ciekawa. Byłam tam ponad 15 lat temu. Najwyższy czas, żeby wrócić 🙂

Renata · 11 lutego, 2020 o 11:09 am

Nigdy nie byłam w Londynie. Nie zdawałam sobie sprawy, że jest taki kolorowy. Staram się jeździć po świecie, ale to miasto akurat zawsze omijałam. Może czas to zmienić.

    newenglandblog · 11 lutego, 2020 o 11:38 am

    Londyn jest niesamowitym miastem, ma tyle do zaoferowania. Polecam.

izabela · 11 lutego, 2020 o 11:38 am

Trzymam kciuki

Paulina Wu · 11 lutego, 2020 o 2:33 pm

Świetnie, że pokazujesz Londyn z tej bardziej kolorowej strony, można odkryć go na nowo. 🙂

Wiola · 11 lutego, 2020 o 4:08 pm

Wybrałaś fajne, nietypowe miejsca do odwiedzania.

ania · 11 lutego, 2020 o 10:01 pm

OOO ciekawe zainteresowania, niestety nie znam miejsc które warto zobaczyć

Klaudia · 12 lutego, 2020 o 8:39 am

Byłam w Londynie dwukrotnie, ale tego kolorowego jeszcze nie odkryłam 😉 Dzięki za inspiracje 🙂

Filovera Septima · 12 lutego, 2020 o 12:11 pm

W Londynie byłam chyba z 15 lat temu. Podobał mi się i jak tylko ziści się do końca Brexit, pojadę znowu 🙂 oczywiście nie na stałe, ale w celach turystycznych.

Bookendorfina Izabela Pycio · 14 lutego, 2020 o 6:53 pm

Chciałabym mieć więcej czasu, aby wrócić w podróżach do różnych miast, spojrzeć na nie z innej niż poprzednio perspektywy.

ania · 14 lutego, 2020 o 7:43 pm

zaskoczył mnie taki obraz Londynu

Marta · 15 lutego, 2020 o 10:31 am

Nie byłam nigdy w Londynie, nie wiem jakie miałabym wrażenia, bo generalnie duże miasta mnie przytłaczają i źle sie w nich czuję, no chyba, że jest to Rzym. W Rzymie zawsze się czuję cudownie 🙂

Angela · 15 lutego, 2020 o 2:18 pm

Jeszcze nigdy nie byłam w Londynie. Mam w polanach w końcu go zwiedzić. BardI dziękuję ci za opisie ciekawych miejsc które mogę odwiedzić.

blogierka · 15 lutego, 2020 o 11:20 pm

Dzięki za tą cudną wycieczkę po kolorowym Londku 🙂

Beata · 16 lutego, 2020 o 7:26 am

Pasja odkrywania miejsc, do których niekoniecznie zaprowadzi porzewodnik – BEZCENNA. Piękny sposob relacji. Do takich miejsc, jak Londyn powinno się wracać i je smakować. I Pani to robi! A my razem z Panią:)

Monika · 18 lutego, 2020 o 11:42 am

Super! Zawsze chętnie wracam do Londynu, by za każdym razem odkryć nowy zakątek

Olka · 25 lutego, 2020 o 8:41 am

Wow! Jakoś Londyn nie kojarzył mi się z kolorami. A tu proszę – mega zaskoczenie i to jakże pozytywne. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *