Barcelona… Czy można zakochać się w tym mieście w ciągu kilku zaledwie godzin pobytu w nim? Bez wątpienia wystarczy chwila… Jak pisał Carlos Ruiz Zafón w swojej bestsellerowej powieści”Cień wiatru”:to miasto ma czarodziejską moc. Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie duszę. Tak… Barcelona skradła moją duszę.
Niezliczona liczba atrakcji może przyprawić o zawrót głowy, więc co zrobić, gdy masz tylko jeden dzień? Chyba znalazłam rozwiązanie. Było to przedsięwzięcie dość karkołomne, ale do pewnego stopnia wykonalne. W końcu chcieć to móc. Postanowiłam zwiedzić Barcelonę na własną rękę.
    Najważniejsze było, aby znaleźć taki środek transportu, który umożliwiłby szybkie przemieszczanie się po tak dużym mieście. Właśnie w Barcelonie odkryłam autobusy” hop on/ hop off”. Przemierzając ulice Barcelony na pokładzie dwupiętrowego autobusu z audioprzewodnikiem, odkrywałam kolejne atrakcje tego miasta. Moim zdaniem, jest to idealny sposób, aby w krótkim czasie zwiedzić największe atrakcje miasta. Przystanki usytuowane są w pobliżu atrakcji turystycznych, więc sama mogłam zdecydować, co chcę zwiedzić i mogłam to zrobić we własnym tempie. Było to idealne rozwiązanie w przypadku tak krótkiego pobytu w tym tak dużym mieście.
     Do Barcelony przyjechałam głównie dla Antonio Gaudiego – trochę niezrozumianego, trochę szalonego, ekscentrycznego twórcy. Gaudi, Barcelona i Katalonia byli i są połączeni na zawsze…
     Moje pierwsze kroki skierowałam wiec ku Casa Batllo i Casa Mila (La Pedrera). Patrząc na La Pedrera (Kamieniołom), można odnieść wrażenie, że budynek faluje na wietrze. Zrobił on na mnie ogromne wrażenie, głównie za sprawą niepowtarzalnej fasady oraz dachu. To właśnie na dachu znajduje się armia surrealistycznych rzeźb przypominających średniowiecznych rycerzy. Obecnie w La Pedrera mieści się, m.in muzeum Gaudiego. Dzieła Gaudiego bez dwóch zdań należą do największych atrakcji Barcelony i świadczą o jego geniuszu.
Bardzo chciałam zwiedzić kościół SagradaFamília. To w końcu tej budowli Gaudi poświęcił niemal całe swoje życie. Niestety, szczyt sezonu i tłumy turystów czekających  w kolejce na wejście do katedry skutecznie mnie zniechęciły.  Trochę byłam zawiedziona, ale szybko mój nastrój się zmienił, kiedy trafiłam do Parku Güell.
           Park Güell- to miejsce trochę jak z bajki, cudownie kolorowe. Niektóre budowle przypominają chatki z piernika. Są tu mozaiki, falujące ławki, baśniowe pawilony. Można spędzić tam kilka godzin, spacerując wśród bajkowych budowli i tłumu turystów. Kiedy już  się zmęczysz, możesz przysiąść na ławce mierzącej ponad 100 metrów  i podziwiać panoramę Barcelony. Z licznych tarasów roztaczają się piękne widoki na miasto i Morze Śródziemne. Wprawne oko z pewnością wypatrzy stamtąd La Ramble.
La Rambla- to był już ostatni punkt mojego programu. W końcu dzień dobiegał końca. La Rambla jest najsłynniejszą ulica Barcelony, która ciągnie się od Plaça de Catalunya aż do nadbrzeża. To bardzo ruchliwa ulica, popularna, zarówno wśród turystów, jak i miejscowych. Przez całą dobę tętni życiem. Jest tam mnóstwo sklepów, kawiarni, barów a ponadto pieszych, których przez cały dzień zabawiają uliczni artyści.
            Z każdej podróży staram się wrócić z jakimś małym odkryciem, miejscem, którego nie było na mojej liście do zwiedzenia, a trafiłam na nie przypadkowo. Moim takim małym odkryciem w Barcelonie była La Boqueria. Podróże to dla mnie nie tylko odkrywanie pięknych miejsc, widoków, budowli, ale również smaków i aromatów. Dlatego też zawsze jestem bardzo podekscytowana, kiedy udaje mi się znaleźć takie „perełki”. La Boqueria- to niezwykle barwny rynek, pełen straganów z rybami, owocami morza, warzywami, orzechami, przyprawami czy słodkościami. Warto też spróbować katalońskich tapasów w jednej z bazarowych knajpek. Miejsce to urzeka kolorami i aromatami,  prawdziwa uczta dla ciała i ducha, którą można (a wręcz należy) chłonąć wszystkimi zmysłami.
W ciągu jednego dnia udało mi się zobaczyć zaledwie niewielką część Barcelony. Jeden dzień… to stanowczo za mało, żeby zwiedzić i poczuć magię tego miejsca, ale wystarczająco dużo, żeby zakochać się. W moim przypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia. Pokochałam to miasto za kolory, Gaudiego i jego radosną architekturę, za aromaty, smaki i cudownych ludzi.
Czy wrócę kiedyś do Barcelony? Z pewnością TAK!
Kategorie: Podróże

26 Comments

Mojeulubioneblog · Marzec 28, 2018 o 2:04 pm

Marzy mi się Barcelona na wakacje. Zachwyca mnie Hiszpania, jej kolory i energia. Zazdroszczę zdecydowanie takiej podróży

    newenglandblog · Marzec 28, 2018 o 9:06 pm

    Jeden dzień w Barcelonie to stanowczo za krótko. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wrócić tam na dłużej.

Monika Kilijańska · Marzec 28, 2018 o 5:09 pm

Tam mnie jeszcze nie było, a już zakochałam się dzięki Twoim zdjęciom w barcelońskiej architekturze.

    newenglandblog · Marzec 28, 2018 o 9:08 pm

    Architektura zachwyca na każdym kroku.

Kontrarianie · Marzec 29, 2018 o 6:59 am

Suuuper wpis, zauroczyłaś mnie tym miastem. Choć nie mam duszy podróżnika, to Barcelonę chciałabym zobaczyć. Piękne fotografie 🙂

    newenglandblog · Marzec 31, 2018 o 8:30 am

    Dziękuję. Koniecznie powinnaś się tam wybrać.

Beata · Marzec 29, 2018 o 7:15 am

Byłam w Barcelonie i zgadzam się z tobą, że to niezwykłe miejsce 🙂 A twoje zdjęcia tylko przypomniały mi, że czas tam wrócić 😀

    newenglandblog · Marzec 31, 2018 o 8:32 am

    Koniecznie 🙂 Powroty czasami są bardzo zaskakujące.

Martyna Koncewicz · Marzec 29, 2018 o 7:22 am

Carlos Ruiz Zafón to mój ulubiony pisarz, a Barcelona zdecydowanie jest na mojej liście 3 ukochanych miast. Zdecydowanie musisz wrócić tam i dostać się do Sagrady Familii. Także muzeum Picassa jest świetne.

    newenglandblog · Marzec 31, 2018 o 8:47 am

    Właśnie te dwa miejsca są na mojej liście. Następnym razem na pewno je odwiedzę.
    Przeczytałam wszystkie książki Zafóna, no prawie wszystkie :-). Czeka na mnie jego ostatnia książka “Labirynt duchów”.

Ola · Kwiecień 3, 2018 o 7:39 am

Szykuję się do zwiedzania Barcelony, Park Güell dopisuję do tego co chcę zobaczyć.

    newenglandblog · Kwiecień 3, 2018 o 8:10 am

    Bardzo dobry wybór

Magda · Kwiecień 28, 2018 o 7:03 am

Gdyby nie Gaudi to wyjechalabym z Barcelony totalnie rozczarowana. Nie przekonalam sie do tego miasta. Ale tak latwo sie nie poddaje. Zapewne jeszcze kiedys tam wroce i moze wtedy zmienie zdanie.

    newenglandblog · Kwiecień 28, 2018 o 11:51 am

    Tak to czasami bywa. Może kiedyś zmienisz zdanie.

Małgorzata Hert · Kwiecień 28, 2018 o 10:48 am

Od dawna marzę o tym miejscu. Piękne zdjęcia, które pozwalają się tam przenieść choćby na chwile

    newenglandblog · Kwiecień 28, 2018 o 11:53 am

    To teraz tylko spakować walizki i kierunek – Barcelona 🙂

Sylwia z Moc Kobiet · Kwiecień 28, 2018 o 1:49 pm

Cześć! Myślę, że poszłabym dokładnie w te same miejsca. Zafóna uwielbiam ;), Gaudi śni mi się często, ale chyba w takich miejscach jak La Boqueria spotykasz prawdziwe miasto, bo tam są jego mieszkańcy, a nie tylko turyści.
Serdecznie Cię pozdrawiam!
SC

    newenglandblog · Kwiecień 29, 2018 o 6:46 am

    Ja tylko żałuję, że Zafóna odkryłam po powrocie z Barcelony.

Agnieszka · Czerwiec 13, 2018 o 8:26 am

Marzę o wizycie w Barcelonie a dzieki Tobie juz mam plan wycieczki!

    newenglandblog · Czerwiec 13, 2018 o 9:24 am

    To teraz tylko spakować walizkę 😉

W którą stronę? · Czerwiec 13, 2018 o 10:27 am

Kocham Barcelonę! Ma w sobie tyle magii, że nawet nie przeszkadzają mi tam latem tłumy turystów! A sam Gaudi gdyby żył mógłby mi dom zaprojektować 😉 Przebieram już nóżkami, bo za 2 dni będę cieszyć się barcelońskim słońcem i schłodzoną sangrią! 😉 love it !!!!!

    newenglandblog · Czerwiec 13, 2018 o 10:53 am

    Ojej, ale fajnie. Miłej zabawy 🙂

Bartusiowy Blog / Dorota Ziołkowska · Czerwiec 14, 2018 o 7:17 am

Piękne zdjęcia Dzięki nim mogłam się poczuć tak, jakbym tam była 🙂

    newenglandblog · Czerwiec 14, 2018 o 7:42 am

    Dziękuję. Bardzo lubię robić zdjęcia i czasami (raczej zawsze) przesadzam z ich ilością 🙂

Malisalia · Czerwiec 18, 2018 o 6:58 pm

Można! Zdecydowanie można się zakochać 🙂 Ja Hiszpanią zawsze byłam oczarowana, ale to “zakochanie” odkryłam w Lizbonie 🙂 Niesamowite uczucie 🙂

    newenglandblog · Czerwiec 18, 2018 o 7:08 pm

    Tam jeszcze nie byłam, ale jest na mojej liście 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *